Kolejne przeziębienie zmusiło mnie do tygodniowej, a nawet dłuższej przerwy od Internetu, bloga i Instagramu. Nadal męczy mnie katar, ale czas wrócić do stałego rytmu dnia i dodać nowy wpis. Mam nadzieję, że w końcu wzmocni mi się odporność, ponieważ od początku listopada praktycznie cały czas jestem chora. Gdy uda mi się troszkę wyzdrowieć, to na nowo coś łapię. Niestety odkąd zaczęły się moje problemy z tarczycą zmniejszyła mi się odporność.
Dzisiejszy wpis będzie dotyczył zużytych produktów, ale znajdują się tutaj również kosmetyki, których data ważności się skończyła lub nie nadają się już do używania. Zainteresowane osoby zapraszam do dalszej części wpisu.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nivea. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nivea. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 22 stycznia 2018
niedziela, 7 stycznia 2018
Nowości z Sephory, Sinsay, Kontigo i prezenty
Jak Wam minął pierwszy tydzień stycznia? Początek tygodnia był dla mnie trudny. Musiałam wrócić po urlopie do pracy, a potem już tylko było więcej obowiązków i mało snu. Ponadto znowu jestem przeziębiona. Męczy mnie katar i mam problem z głosem, ale nie daję się. Z pozytywnych rzeczy postanowiłam wrócić do ćwiczeń w styczniu i już mam 4 treningi za sobą. Jestem z siebie dumna! Nie chcę, żeby znowu mnie plecy bolały, a wejście po schodach kosztowało utratę oddechu. Zdaję sobie sprawę, że wiele osób ma podobne postanowienia co ja, ale wiem, że gdy zacznę to już cały rok będę mniej lub bardziej regularnie uprawiać sport. Muszę tylko znaleźć czas. A jak jest u Was? Podobne postanowienie?
Po słowach wstępu czas przejść do zasadniczej kwestii wpisu. O czym będzie dzisiejszy post? Jeszcze w przerwie świątecznej postanowiłam, że zaprezentuje Wam prezenty i ostatnie nowości. Sama bardzo lubię przeglądać takie wpisy, jeśli Wy także, to zapraszam do czytania :)
Po słowach wstępu czas przejść do zasadniczej kwestii wpisu. O czym będzie dzisiejszy post? Jeszcze w przerwie świątecznej postanowiłam, że zaprezentuje Wam prezenty i ostatnie nowości. Sama bardzo lubię przeglądać takie wpisy, jeśli Wy także, to zapraszam do czytania :)
Zakupy SEPHORA
Etykiety:
aliexpress,
Balea,
bourjois,
clinique,
Colleen Hoover,
CONNY,
czytnik,
ESTEE LAUDER,
GLISS KUR,
isana,
Kontigo,
Leisa Rayven,
loreal,
MIYA,
nivea,
PocketBook Touch Lux 3,
Sephora,
sinsay,
tutti frutti
sobota, 23 grudnia 2017
Opróżniamy koszyk w łazience, czyli DENKO GRUDNIOWE.
Jak świąteczne przygotowania? W końcu Wigilia już jutro. Nie mam pojęcia, jak to zleciało! Teraz jeszcze szybciej zleci i znowu będę musiała czekać rok na ten magiczny okres. Jeśli chodzi o przygotowania, to u mnie prawie wszystko gotowe. Zostało jeszcze do zapakowania kilka prezentów i będziemy oczekiwać jutrzejszej pierwszej gwiazdki. Ten czas umilę sobie robieniem paznokci i czytaniem.
Wcześniej chciałabym dodać wpis, w mało świątecznej tematyce, ale postarałam się, żeby chociaż przez zdjęcia było widać, co to za czas. Mianowicie dzisiejszy wpis będzie dotyczył zużytych produktów. Jak wiadomo w większości polskich domów przed świętami robi się porządki i ja także postanowiłam odgruzować łazienkę - stąd dzisiejszy wpis. Produktów nie ma dużo, ponieważ jakimś dziwnym trafem żele pod prysznic w ogóle nie trafiają do koszyczka. Ktoś mi robi psikusy, jeśli chodzi o zbieranie zużytych pudełek.
Wcześniej chciałabym dodać wpis, w mało świątecznej tematyce, ale postarałam się, żeby chociaż przez zdjęcia było widać, co to za czas. Mianowicie dzisiejszy wpis będzie dotyczył zużytych produktów. Jak wiadomo w większości polskich domów przed świętami robi się porządki i ja także postanowiłam odgruzować łazienkę - stąd dzisiejszy wpis. Produktów nie ma dużo, ponieważ jakimś dziwnym trafem żele pod prysznic w ogóle nie trafiają do koszyczka. Ktoś mi robi psikusy, jeśli chodzi o zbieranie zużytych pudełek.
Etykiety:
aube,
avon,
barnangen,
bielenda,
bioaqua,
cien,
denko,
HerbalOil,
lab one n'1,
luvos,
macadamia professional eprouvage,
nivea,
pantene pro-v,
Rival de Loop,
ziaja,
zużyte produkty
niedziela, 17 grudnia 2017
Propozycje prezentów, część 2 - kosmetyki, zabawki, ubrania, książki i inne...
Jak to się stało, że do świąt zostało 7 dni? Od pewnego czasu nie mam kontroli nad uciekającym czasem. Większość dnia spędzam w pracy, a wieczorami nie mam siły na działanie. Zresztą lubię chodzić wcześnie spać. Zawsze dbam o to, żeby przesypiać 8 godzin. Też tak macie?
Dzisiejszy wpis, to druga część propozycji prezentów, a również prezentacji moich. W dodatku uświadomiłam sobie, że post ten będzie dla mnie idealny w przyszłym roku - będę wiedzieć co komu kupiłam i nie zdubluje prezentu. Jeśli lubicie dużo zdjęć, a mało treści, to zapraszam do oglądania.
Dzisiejszy wpis, to druga część propozycji prezentów, a również prezentacji moich. W dodatku uświadomiłam sobie, że post ten będzie dla mnie idealny w przyszłym roku - będę wiedzieć co komu kupiłam i nie zdubluje prezentu. Jeśli lubicie dużo zdjęć, a mało treści, to zapraszam do oglądania.
Dla dzieci - zabawki, laleczki, gry...
Czapka kota ze Smyka
Etykiety:
aliexpress,
bonprix,
dkny,
dziennik2018,
ezebra,
kosmetyczka,
kosmetyki,
nivea,
perfumy,
prezenty,
psi patrol,
skarpetki,
Smyk,
święta,
taniaksiazka.pl,
torebka,
zabawki
piątek, 10 listopada 2017
Kosmetyczny przegląd zużytych produktów - wrzesień & październik
Czytając tytuł wpisu i patrząc na powyższe zdjęcie, pewnie wiecie już o czym będzie dzisiejszy wpis. Chciałabym Wam przedstawić część zużytych produktów kosmetycznych w miesiącu wrześniu i październiku. Zaznaczam 'część', ponieważ jestem pewna, że nie wszystkie zdenkowane produkty trafiły do koszyka, który jest do tego przeznaczony. Już widzę, że nie ma tutaj żeli pod prysznic, szamponów do włosów i odżywek. Tak to jest, jak nie mieszka się samemu.
Etykiety:
avon,
bebeauty,
bourjois,
catrice,
clinique,
denko,
farmona,
hean,
L'OREAL,
nivea,
recenzje,
schwarzkopf,
vianek,
zużyte produkty
niedziela, 15 października 2017
Zakupy z Rossmanna - 55%
Z tą moją organizacją coraz gorzej. Nie potrafię produktywnie zaplanować czasu wolnego. Nic nie robię, ale też nie odpoczywam. Nie jest to dobre i mam nadzieję, że uda mi się to zmienić.
Tej odżywki nie miałam okazji wcześniej stosować. Mam nadzieję, że będzie ułatwiać rozczesywanie, a włosy po niej będą miękkie i lśniące, a nie napuszone.
2/ Żele pod prysznic ISANA
Zawsze wybieram te żele. Nie wysuszają mojej skóry, dobrze się pienią i mają rewelacyjnie niską cenę. Dodatkowy atut to spora ilość zapachów do wyboru. Tym razem wzięłam żel z sokiem z mango o zapachu kokosowym i żel z prowitaminą B5 o pięknym owocowym zapachu.
3/ Pomadkę nawilżającą do ust BEBE young Care intensywna pielęgnacja dla suchych i spierzchniętych ust
Kilka razy w roku zakupuję pielęgnacyjną pomadkę do ust i non stop je gubię. Zakładam, że wpływa na to częste zmienianie torebek i kurtek. Nie mam dla nich stałego miejsca. Mam nadzieję, że ta pomadka uchroni mnie przed pękaniem ust. Od dwóch lat często pękają mi usta. Początkowo myślałam, że od źle wykonanego woskowego usuwania włosów. Teraz wiem, że nie to jest przyczyną pęknięć.
4/ Maść ochronna z witaminą A RETIMAX 1500
Teraz sobie uświadomiłam, że maść zakupiłam w aptece obok Rossmanna. Jednakże warto o niej wspomnieć. Naczytałam się opinii, że rewelacyjnie radzi sobie ze suchymi skórkami u rąk. Ja jestem na etapie, że skórki wokół paznokci mam popękane do krwi oraz pełno zadziorków. W końcu postanowiłam coś z tym zrobić. Testuję od kilku dni, więc może za jakiś czas pojawi się recenzja, czy mi pomogło.
5/ Rękawiczki z bawełną Beauty COSMETIC
Rękawiczki mają wydłużaj i wzmacniać działanie prezentowanej poniżej maści. Dodatkowo mają uchronić mnie przed pozostawianiem tłustych śladów na pościeli i włosach.
Promocja -49% , a przy min. 3 produktach i aplikacji rossnet -55%
Warto nadmienić czego poszukiwałam na tej promocji: ryżowego pudru z Wibo (nie było); pudru Loreal Infallible (nie było); tuszu do rzęs Loreal Volume Million Lashes So Couture (nie było) i kilku innych produktów, których ceny wisiały, a półka była pusta.
6/ Korektor rozświetlający Magig Pen Lovely
Korektor ten miałam już kilkakrotnie. Przede wszystkim nie uczula mnie. Stosuje go pod oczy. Odpowiada mi jego kolor, aplikator i wygląd na twarzy.
7/ Tusz do rzęs MAYBELLINE LASH sensational
Po tym jak nie znalazłam swojego ulubionego tuszu do rzęs, przypomniałam sobie o moich dawnych (dawnych) ulubieńcach z MAYBELLINE (czerwony i różowy). Na półce był tylko niebieski, którego nie wspominam już tak kolorowo. Natomiast zobaczyłam ten tusz i spodobała mi się jego szczoteczka. Muszę wyznać, że po kilku użyciach zapowiada się bardzo obiecująco.
8/ Puder do twarzt RIMMEL STAY MATTE
Dzisiaj przychodzę do Was z zakupami z Rossmanna. Małymi zakupami. Przekraczając próg drogerii miałam w planach kupić tylko bawełniane rękawiczki. Do koszyka ostatecznie trafiło więcej produktów, czyli wyszło jak zawsze.
1/ Odżywka pielęgnująca do włosów NIVEA DIAMOND VOLUME CARE
Tej odżywki nie miałam okazji wcześniej stosować. Mam nadzieję, że będzie ułatwiać rozczesywanie, a włosy po niej będą miękkie i lśniące, a nie napuszone.
2/ Żele pod prysznic ISANA
Zawsze wybieram te żele. Nie wysuszają mojej skóry, dobrze się pienią i mają rewelacyjnie niską cenę. Dodatkowy atut to spora ilość zapachów do wyboru. Tym razem wzięłam żel z sokiem z mango o zapachu kokosowym i żel z prowitaminą B5 o pięknym owocowym zapachu.
3/ Pomadkę nawilżającą do ust BEBE young Care intensywna pielęgnacja dla suchych i spierzchniętych ust
Kilka razy w roku zakupuję pielęgnacyjną pomadkę do ust i non stop je gubię. Zakładam, że wpływa na to częste zmienianie torebek i kurtek. Nie mam dla nich stałego miejsca. Mam nadzieję, że ta pomadka uchroni mnie przed pękaniem ust. Od dwóch lat często pękają mi usta. Początkowo myślałam, że od źle wykonanego woskowego usuwania włosów. Teraz wiem, że nie to jest przyczyną pęknięć.
4/ Maść ochronna z witaminą A RETIMAX 1500
Teraz sobie uświadomiłam, że maść zakupiłam w aptece obok Rossmanna. Jednakże warto o niej wspomnieć. Naczytałam się opinii, że rewelacyjnie radzi sobie ze suchymi skórkami u rąk. Ja jestem na etapie, że skórki wokół paznokci mam popękane do krwi oraz pełno zadziorków. W końcu postanowiłam coś z tym zrobić. Testuję od kilku dni, więc może za jakiś czas pojawi się recenzja, czy mi pomogło.
5/ Rękawiczki z bawełną Beauty COSMETIC
Rękawiczki mają wydłużaj i wzmacniać działanie prezentowanej poniżej maści. Dodatkowo mają uchronić mnie przed pozostawianiem tłustych śladów na pościeli i włosach.
Promocja -49% , a przy min. 3 produktach i aplikacji rossnet -55%
Warto nadmienić czego poszukiwałam na tej promocji: ryżowego pudru z Wibo (nie było); pudru Loreal Infallible (nie było); tuszu do rzęs Loreal Volume Million Lashes So Couture (nie było) i kilku innych produktów, których ceny wisiały, a półka była pusta.
6/ Korektor rozświetlający Magig Pen Lovely
Korektor ten miałam już kilkakrotnie. Przede wszystkim nie uczula mnie. Stosuje go pod oczy. Odpowiada mi jego kolor, aplikator i wygląd na twarzy.
7/ Tusz do rzęs MAYBELLINE LASH sensational
Po tym jak nie znalazłam swojego ulubionego tuszu do rzęs, przypomniałam sobie o moich dawnych (dawnych) ulubieńcach z MAYBELLINE (czerwony i różowy). Na półce był tylko niebieski, którego nie wspominam już tak kolorowo. Natomiast zobaczyłam ten tusz i spodobała mi się jego szczoteczka. Muszę wyznać, że po kilku użyciach zapowiada się bardzo obiecująco.
8/ Puder do twarzt RIMMEL STAY MATTE
Kolejny zamiennik poszukiwanego Infallible. Miałam dwa opakowania tego pudru. Najistotniejsze dla mnie jest, że nie uczulał mnie i nie wyrządzał mojej skórze krzywdy. Mam nadzieję, że tak pozostało i trafiłam z kolorem.
To już wszystkie moje zakupy. Dla niektórych będą to małe zakupy, dla innych spore. Dla mnie są wystarczające. Kupiłam co potrzebowałam. Nic nie będzie leżało i czekało na użycie (no może puder, bo w tamtych są denka, ale jeszcze coś jest).
Stan mojej cery powoli wraca do normy, dlatego spodziewajcie się niebawem jakiś testów i opinii. Zastanawiam się również nad wpisem, który ukazywałby moje kosmetyki do pięgnacji i makijaż w momentach alergii na nowy produkt. Co o tym sądzicie?
Etykiety:
-49%,
-55%,
bebe,
diamond volume care,
isana,
lovely,
magic pen,
maść,
maybelline,
nivea,
pomadka pielęgnacyjna,
promocja,
retimax,
rękawiczki z bawełną,
rimmel,
rossmann,
staymatt,
zakupy
środa, 28 czerwca 2017
7 KROKÓW W PIELĘGNACJI TWARZY (i nie tylko)
Poprzedni wpis dotyczył kremu, który działa rewelacyjnie na moją cerę. Wspomniałam tam również o tym, że o pielęgnacje skóry zaczęłam dbać około 2 lata temu. Dzisiaj chętnie przedstawię Wam jak wygląda moja pielęgnacja.
MOJA PIELĘGNACJA SKÓRY TWARZY (i ciała)
Postanowiłam opisać wykonywaną pielęgnacje w krokach. Mam nadzieję, że wpis będzie bardziej czytelny i ciekawy dla czytelników. Skupiam się na opisywaniu czynności, które realizuje podczas codziennego dbania o skórę, a nie na obszernej recenzji produktów.
Krok 1.
Oczyszczanie (wodoodporne kosmetyki) - Wieczorną pielęgnacje twarzy rozpoczynam od zmycia makijażu oczu. W tym celu obecnie stosuje EVELINE Cosmetics FACEMED+ Płyn micelarny + odżywcze olejkowe serum. Zakupiłam ten produkt, ponieważ miałam ogromny problem, żeby zmyć matowe pomadki i wodoodporne kosmetyki. Zwykłe produkty rozmazywały makijaż, a nie usuwały go. Ten produkt przeznaczony jest właśnie do wodoodpornego makijażu. Skutecznie zmywa makijaż, ale niestety podrażnia moje wrażliwe oczy.
Następnie myje całą twarz, szyje i dekolt produktem GREEN PHARMACY HERBAL COSMETICS Delikatnym żelem do mycia twarzy. Zmywa on resztki makijażu, tłustą warstwę po poprzednim kosmetyku i łagodzi podrażnioną cerę. Używam również ten produktu rano po przebudzeniu.
Oczyszczanie (kosmetyki niewodoodporne) - W tym przypadku demakijaż rozpoczynam od użycia BEBEAUTY SENSITIVE Łagodzącego płynu micelarnego 3 w 1. Następnie oczyszczam twarz produktem AVON TRUE nutraeffects All in 1 CLEANSER. Produkt firmy AVON można stosować na 3 różne sposoby: mycie twarzy, peeling twarzy i maska. I właśnie w celu peelingu twarzy i równoczesnego mycia stosuje go 3 razy w tygodniu.
* Zaprezentowane powyżej produkty stosuje wymiennie w zależności od nastroju, potrzeb skóry i makijażu, który chce zmyć.
Krok 2.
Łagodzenie i orzeźwianie - Obecnie nie mam produktów, które stosuje przy tym kroku, ale są to toniki i mgiełki do twarzy oraz woda różana. Toniki wybieram bez alkoholu, delikatne dla cery w celu zachowania naturalnego PH twarzy. Mgiełki stosuje, gdy skóra jest przegrzana, napięta i sucha. Natomiast woda różana działa pobudzająco z rana na moją twarz.
Krok 3.
Głęboka regeneracja - Tutaj muszę się przyznać, że jest to krok, który stosuje najmniej regularnie. W okresach nakładania maseczek czynność tą powtarzam raz lub dwa razy w tygodniu. Nadal poszukuje masek idealnych dla mojej cery. Często kupuje te w saszetkach np. w Rossmannie. Ostatnim razem zakupiłam polecane maski przez znajome Ziaji z glinką. Spowodowały taki wysyp na czole, że mam obecnie uraz do tego typu produktów. Muszę się znowu przełamać do nakładania masek, bo cera tego potrzebuje.
Krok 3.
Głęboka regeneracja - Tutaj muszę się przyznać, że jest to krok, który stosuje najmniej regularnie. W okresach nakładania maseczek czynność tą powtarzam raz lub dwa razy w tygodniu. Nadal poszukuje masek idealnych dla mojej cery. Często kupuje te w saszetkach np. w Rossmannie. Ostatnim razem zakupiłam polecane maski przez znajome Ziaji z glinką. Spowodowały taki wysyp na czole, że mam obecnie uraz do tego typu produktów. Muszę się znowu przełamać do nakładania masek, bo cera tego potrzebuje.
Krok 4.
Pielęgnacja okolicy oczu - Niestety ostatnie pół miesiąca również ją zaniedbałam i to z własnej próżności. "Obraziłam" się na kosmetyki pod oczy, które mam w domu, bo nie dawały rezultatów jakich oczekiwałam. Skóra pod oczami dała mi szybko to odczuć i już regularnie wklepuje tam kremy. Automatycznie nastąpiło wysuszenie i makijaż wyglądał po prostu źle. Korektor osadzał się w zmarszczkach mimicznych, przez co wyglądałam starzej i niechlujnie.
Z braku lepszego produktu używam zaprezentowany krem pod oczy ANEW CLINICAL INFINITE LIFT. Cudów nie obserwuje po jego stosowaniu, ale przede wszystkim nie szkodzi, nawilża i redukuje opuchliznę, którą często mam ze względu na problemy z tarczycą.
Odkąd zakupiłam produkt z firmy HOLIKA HOLIKA SOOTHING GEL ALOE 99%, który ma szerokie spektrum działania, stosuje go również pod oczy. Rewelacyjnie radzi sobie z opuchlizną. Niestety więcej nie mogę się wypowiedzieć, ponieważ za krótko stosuje ten produkt.
Krok 5
Kremowanie twarzy - Obecnie czynność bez której nie pójdę spać oraz nie rozpocznę rano dnia. Najważniejsza. Cera musi być zadbana. Nieważne są włosy i makijaż. Od niedawna stan skóry jest moim priorytetem. Pierwszym i najlepszym produktem do twarzy jest krem CLARENA Snail Mucin Cream- krem regenerujący ze śluzem ślimaka. Więcej o tym produkcie znajdziecie tutaj. Ze względu na to, że staram się go oszczędzać, na noc kremuje twarz produktem firmy HEAN HONEY & SHEA BUTTER- kremem regenerującym. Producent podaje, że można stosować go rano i wieczorem, ale ze względu na jego tłustą i dla mnie tępą konsystencje, nakładam go tylko na noc. Mam wrażenie, że wolno się wchłania i przez to bardziej nawilża moją cerę. Rano kremuje twarz wspomnianym wcześniej aloesowym kremem z firmy HOLIKA HOLIKA. Ten produkt natomiast bardzo szybko się wchłania i makijaż na nim wygląda dobrze. Jeśli chodzi o poranną pielęgnację to cenie sobie szybkie efekty i wchłanianie, ponieważ wolę dłużej pospać, niż czekać, aż na krem będę mogła nałożyć makijaż.
Ostatnie dwa kroki z pewnością nie dotyczą twarzy, ale są nierozłącznymi czynnościami, które wykonuje razem z pielęgnacją twarzy.
Krok 6.
Szczotkowanie ciała - Całkowicie zrezygnowałam z peelingowania skóry ciała, odkąd odkryłam szczotkę do ciała. Rewelacja! Efekty widać już po pierwszym użyciu. Wybrałam szczotkowanie na sucho. Zajmuje mi to ok. 10 minut przed wieczorną kąpielą. Początkowo czynność ta nie należała do najprzyjemniejszych z powodu odczucia bólu, ale z każdym użyciem skóra przyzwyczajała się do tego zabiegu. Automatycznie widać poprawę ukrwienia ciała i usuwanie martwego naskórka. Mam szczególny problem z "krostami" na ramionach. Dwa zabiegi i skóra zdecydowanie wygładzona. Szczotka ta pomaga również na wrastające włoski i cellulit (tutaj widzę mniejsze efekty).
Krok 7.
Nawilżenie ciała - Po szczotkowaniu i kąpieli obowiązkowo muszę nawilżyć skórę. W tej kwestii nie mam wygórowanych wymagań, a kryteria którymi się kieruje to zapach i wchłanianie. Nie znoszę się kleić! Aktualnie mam pod ręką Aksamitne mleczko nawilżające NIVEA BABY. Produkt jak widać przeznaczony dla dzieci, dlatego stosuje go wspólnie z moją małą siostrą.
W tym miejscu kończą się moje obecne kroki w pielęgnacji skóry. Czytałam niedawno o eliksirach (serum) do twarzy oraz koreańskiej pielęgnacji i zastanawiam się, czy nie wprowadzić tego do swoich rytuałów. Może ktoś stosuje i chciałby podzielić się swoimi doświadczeniami/ przemyśleniami?
P.S. Zdążyłam dodać wpis 28 czerwca. Wyjątkowy dla mnie dzień. Dzisiaj obroniłam swoją pracę magisterską i oficjalnie rozpoczęłam urlop.
Pielęgnacja okolicy oczu - Niestety ostatnie pół miesiąca również ją zaniedbałam i to z własnej próżności. "Obraziłam" się na kosmetyki pod oczy, które mam w domu, bo nie dawały rezultatów jakich oczekiwałam. Skóra pod oczami dała mi szybko to odczuć i już regularnie wklepuje tam kremy. Automatycznie nastąpiło wysuszenie i makijaż wyglądał po prostu źle. Korektor osadzał się w zmarszczkach mimicznych, przez co wyglądałam starzej i niechlujnie.
Z braku lepszego produktu używam zaprezentowany krem pod oczy ANEW CLINICAL INFINITE LIFT. Cudów nie obserwuje po jego stosowaniu, ale przede wszystkim nie szkodzi, nawilża i redukuje opuchliznę, którą często mam ze względu na problemy z tarczycą.
Odkąd zakupiłam produkt z firmy HOLIKA HOLIKA SOOTHING GEL ALOE 99%, który ma szerokie spektrum działania, stosuje go również pod oczy. Rewelacyjnie radzi sobie z opuchlizną. Niestety więcej nie mogę się wypowiedzieć, ponieważ za krótko stosuje ten produkt.
Krok 5
Kremowanie twarzy - Obecnie czynność bez której nie pójdę spać oraz nie rozpocznę rano dnia. Najważniejsza. Cera musi być zadbana. Nieważne są włosy i makijaż. Od niedawna stan skóry jest moim priorytetem. Pierwszym i najlepszym produktem do twarzy jest krem CLARENA Snail Mucin Cream- krem regenerujący ze śluzem ślimaka. Więcej o tym produkcie znajdziecie tutaj. Ze względu na to, że staram się go oszczędzać, na noc kremuje twarz produktem firmy HEAN HONEY & SHEA BUTTER- kremem regenerującym. Producent podaje, że można stosować go rano i wieczorem, ale ze względu na jego tłustą i dla mnie tępą konsystencje, nakładam go tylko na noc. Mam wrażenie, że wolno się wchłania i przez to bardziej nawilża moją cerę. Rano kremuje twarz wspomnianym wcześniej aloesowym kremem z firmy HOLIKA HOLIKA. Ten produkt natomiast bardzo szybko się wchłania i makijaż na nim wygląda dobrze. Jeśli chodzi o poranną pielęgnację to cenie sobie szybkie efekty i wchłanianie, ponieważ wolę dłużej pospać, niż czekać, aż na krem będę mogła nałożyć makijaż.
Ostatnie dwa kroki z pewnością nie dotyczą twarzy, ale są nierozłącznymi czynnościami, które wykonuje razem z pielęgnacją twarzy.
Krok 6.
Szczotkowanie ciała - Całkowicie zrezygnowałam z peelingowania skóry ciała, odkąd odkryłam szczotkę do ciała. Rewelacja! Efekty widać już po pierwszym użyciu. Wybrałam szczotkowanie na sucho. Zajmuje mi to ok. 10 minut przed wieczorną kąpielą. Początkowo czynność ta nie należała do najprzyjemniejszych z powodu odczucia bólu, ale z każdym użyciem skóra przyzwyczajała się do tego zabiegu. Automatycznie widać poprawę ukrwienia ciała i usuwanie martwego naskórka. Mam szczególny problem z "krostami" na ramionach. Dwa zabiegi i skóra zdecydowanie wygładzona. Szczotka ta pomaga również na wrastające włoski i cellulit (tutaj widzę mniejsze efekty).
Krok 7.
Nawilżenie ciała - Po szczotkowaniu i kąpieli obowiązkowo muszę nawilżyć skórę. W tej kwestii nie mam wygórowanych wymagań, a kryteria którymi się kieruje to zapach i wchłanianie. Nie znoszę się kleić! Aktualnie mam pod ręką Aksamitne mleczko nawilżające NIVEA BABY. Produkt jak widać przeznaczony dla dzieci, dlatego stosuje go wspólnie z moją małą siostrą.
W tym miejscu kończą się moje obecne kroki w pielęgnacji skóry. Czytałam niedawno o eliksirach (serum) do twarzy oraz koreańskiej pielęgnacji i zastanawiam się, czy nie wprowadzić tego do swoich rytuałów. Może ktoś stosuje i chciałby podzielić się swoimi doświadczeniami/ przemyśleniami?
P.S. Zdążyłam dodać wpis 28 czerwca. Wyjątkowy dla mnie dzień. Dzisiaj obroniłam swoją pracę magisterską i oficjalnie rozpoczęłam urlop.
środa, 29 stycznia 2014
NIVEA LIP BUTTER Raspberry Rose
Pamiętacie jak na przecenie w SUPERPHARM zakupiłam masło do ust NIVEA? Zapłaciłam za nie około 7 złotych. Uważam, że nie jest to dużo za 16.7g/19 ml produktu.
Pierwsze użycie sprawiło, że byłam zachwycona. Ten zapach, ta konsystencja, to uczucie na ustach. Jednakże z każdym dniem moje uwielbienie do tego produktu malało. Ostatecznie leżał on na dnie kosmetyczki i nawet na nim nie zatrzymywałam wzroku. Po jakimś czasie sprzątając w kosmetyczce stwierdziłam, że dam mu drugą szansę. I jak myślicie, sprawdziło się?
NIVEA LIP BUTTER RASPBERRY ROSE:
- ładne metalowe opakowanie,
- bardzo ładny zapach,
- nie posiada żadnego smaku,
- wydajne,
- nawilżenie szybkie i krótkotrwałe,
- duża pojemność,
- dostępne,
- nie lepi się,
- przyjemne- gęste i tłuste,
- nałożone na usta w większej ilości nadaje im delikatnie różowo/biały odcień,
- szybko schodzi z ust,
- bardzo niehigieniczny sposób aplikacji masełka na usta,
- nałożony na usta w dzień szybko schodził i na dłuższą metę nic z nim nie robił.
MOJA OPINIA PO PIERWSZYCH DNIACH UŻYTKOWANIA:
Bardzo podobał mi się ten produkt zaraz po zakupieniu go. Ślicznie pachniał, nie kleił się na ustach i sprawiał wrażenie porządnego nawilżacza ust. Jednakże im dłużej i na większe mrozy go stosowałam tym bardziej mnie denerwował. Najgorsze było ta niehigieniczna aplikacja w towarzystwie, a żeby usta były cały czas na mrozie nawilżone i chronione musiałam powtarzać aplikację co jakiś czas. Ta aplikacja i to, że tak szybko schodził z ust, nie zostawiając żadnego efektu spowodowały, że znalazł się on na dnie kosmetyczki. Lecz do czasu...
DRUGA SZANSA:
Ostatnio sprzątając kosmetyczkę, stwierdziłam, że dam temu produktowi drugą szansę, bo szkoda, żeby taka ilość masełka się zmarnowała. Postanowiłam smarować usta dużą ilością tego masełka przed snem i w nim spać. To był strzał w 10! Budząc się rano miałam jeszcze resztki masełka na ustach, a usta były pozbawione suchych skórek, w dodatku były miękkie. Zachwyciłam się i stwierdziłam, że w taki właśnie sposób wykorzystam te masełko do końca. W zimie takie nawilżenie jest bardzo potrzebne, szczególnie, gdy ma się całuśnego partnera ;) Spodziewam się, że usta będą takie dopóki będę używać ten produkt, ale on jest bardzo wydajny, więc myślę, że tą zimę do końca ze mną spędzi.
PODSUMOWUJĄC:
Jeśli Ciebie tak jak mnie denerwuje sposób aplikacji tego masełka i częstotliwość powtarzania aplikacji oraz jego szybkie schodzenie to warto wypróbować je stosować na noc. Może u Ciebie także zlikwiduje suche skórki i sprawi, że usta będą miękkie.
A jak u Was sprawdza się to masełko? Stosowaliście też na noc? Może macie jakieś inne sposoby na nie?
Subskrybuj:
Posty (Atom)



