Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bielenda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bielenda. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 grudnia 2017

Opróżniamy koszyk w łazience, czyli DENKO GRUDNIOWE.

Jak świąteczne przygotowania? W końcu Wigilia już jutro. Nie mam pojęcia, jak to zleciało! Teraz jeszcze szybciej zleci i znowu będę musiała czekać rok na ten magiczny okres. Jeśli chodzi o przygotowania, to u mnie prawie wszystko gotowe. Zostało jeszcze do zapakowania kilka prezentów i będziemy oczekiwać jutrzejszej pierwszej gwiazdki. Ten czas umilę sobie robieniem paznokci i czytaniem.

Wcześniej chciałabym dodać wpis, w mało świątecznej tematyce, ale postarałam się, żeby chociaż przez zdjęcia było widać, co to za czas. Mianowicie dzisiejszy wpis będzie dotyczył zużytych produktów. Jak wiadomo w większości polskich domów przed świętami robi się porządki i ja także postanowiłam odgruzować łazienkę - stąd dzisiejszy wpis. Produktów nie ma dużo, ponieważ jakimś dziwnym trafem żele pod prysznic w ogóle nie trafiają do koszyczka. Ktoś mi robi psikusy, jeśli chodzi o zbieranie zużytych pudełek.


wtorek, 29 sierpnia 2017

Dogłębne przetestowanie produktów, czyli DENKO.


Zdjęcia do tego wpisu miałam zrobione już od ponad tygodnia. Czekałam tylko na wolną chwilę, żeby je obrobić i napisać do Was. Przygotowania do uroczystości, w których mam okazję ostatnio uczestniczyć, kradną mi czas wolny. Ale jestem!

Dzisiejszy wpis to pierwsze w moim życiu DENKO. W końcu udało mi się przekonać współmieszkańców, żeby nie wyrzucali zużytych produktów po kosmetykach. Najtrudniejsze było sfotografowanie tych opakowań. Sami zobaczcie.





1/ Schwarzkopf schauma REPAIR & CARE - Pielęgnacyjny spray bez spłukiwania 200 ml/ok. 11 zł

 
Spray stosowałam po myciu włosów, w celu ułatwienia ich rozczesywania oraz na suche włosy, które za bardzo się puszyły. Produkt miał zapach kokosowy. Musiałam go już długo mieć, bo nie pamiętam kiedy go zakupiłam. Nie zaobserwowałam, żeby robił krzywdę moim włosom, ale z pewnością też nie poprawiał ich stanu. Nie sądzę, żebym ponownie go kupiła.



2/ LOREAL VITAMINO COLOR A-OX maska do włosów, ok. 38 zł

Tę maskę otrzymałam od mojej fryzjerki. Kazała stosować po tym jak zrobiła mi jasne refleksy na włosach. Maski Loreal uwielbiam, ale ta była przeciętna. Miała piękny zapach, ale nie ułatwiała mi rozczesywania włosów, czego oczekuje od wszystkich produktów do włosów. Mam ogromny problem z plątającymi włosami i rozczesywanie ich to dla mnie męka. Tej maski już raczej nie kupię.


3/ BEBEAUTY SENSITIVE Łagodzący płyn micelarny 3w1

Tego produktu chyba nie muszę nikomu przedstawiać?  W mojej pielęgnacji korzystam z niego nieustannie. Kończy się, kupuję nowy i tak bez przerwy. Wersja sensitive jest łagodna dla moich oczu, ale nie radzi sobie z wodoodpornymi eyelinerem do oczu. Teraz zakupiłam z tej serii płyn przeznaczony do wodoodpornych kosmetyków. Zobaczymy jak zareagują na niego moje oczy.

4/ Rival de Loop Tonik odżywczy do twarzy

Ten miniaturowy kosmetyk kupiłam, żeby nie brać na urlop dużych kosmetyków. Ponownie z pewnością go nie zakupię. Bardzo szczypie mnie w oczy. Potem w trakcie stosowania zaczęłam omijać okolicę oczu i tutaj sprawdził się dobrze. Jak na taka miniaturkę to jest wydajny, bo aż miesiąc go miałam.


5/ AVON naturals Mgiełka do ciała

Do tych produktów powracam od lat. Szczególnie lubię je stosować w okresie letnim. Pryskam nimi ciało w celu uzyskania chwilowego odświeżenia. Nie ma zapachu z tej serii, który nie przypadłby mi do gustu. Wszystkie uwielbiam.

6/ AVON naturals stay STRONG NOURISHING MIST SPRAY - Odżywcza mgiełka do włosów słabych i łamliwych Pokrzywa i łopian   ok. 11 zł

Używałam na umyte włosy w celu ułatwienia rozczesywania. Pod tym względem ta mgiełka spisywała się dobrze. Zamiast czuć zapach pokrzywy, czułam zapach zielonej herbaty, który uwielbiam. Nie wykluczam, że nie kupię tej mgiełki ponownie.


7/ ASTOR PERFECT STAY FUNDATION 24h +PERFECT SKIN PRIMER - Podkład do twarzy i baza 2w1, ok. 47 zł

Ten podkład kupiłam na promocji -49% w Rossmannie. W trakcie stosowania go, miałam wiecznie mieszane uczucia. Największą niechęć wywoływała we mnie lepkość twarzy po użyciu tego podkładu. Możliwe, że baza, którą zawiera podkład ją wywoływała. Od razu miałam ochotę zniwelować to uczucie klejenia i nakładałam niejednokrotnie za dużo pudru na twarz. Niekiedy natomiast za mało i dalej odczuwałam, że jestem lepka. Druga jego wada to mała ilość odcieni. Latem musiałam używać innego podkładu, bo ten był za jasny. Teraz przejdźmy do zalet. Rewelacyjne krycie, idealnie wtapia się w skórę i jest bardzo trwały. Z jednej strony rewelacyjny produkt, z drugiej irytujący. Nie wiem, czy ponownie go kupię.


8/ Clarena Snail Musin Cream - krem regenerujący ze śluzem ślimaka

Nie ma lepszego kremu dla mojej cery. Ten radzi sobie rewelacyjnie ze wszystkimi niedoskonałościami. Wystarczy kilka dni regularnego stosowania i mam znowu idealną cerę. Więcej o tym produkcie możecie poczytać w tym wpisie.

9/ AVON nutra effects RADIANCE DAY CREAM - Rozświetlająco- nawilżający krem na dzień wyrównujący koloryt SPF 20, ok. 15 zł

Ten krem mogę zaliczyć do dobrych. Nawilża moją cerę, nie zapycha jej. Powoduje, że wygląda na wypoczętą. Ma ładny zapach i jest wydajny. Nie wykluczam, że do niego jeszcze powrócę, ale obecnie mam ochotę testować inne kremy.


10/ Maski do twarzy typu: BIELENDA Hydrożelowa Maseczka ultra nawilżająca

Na temat maski z Bielendy można poczytać tutaj. Kupiłam kolejną, więc to mówi samo za siebie, że jestem zadowolona i odpowiada mi. Ostatnio uwielbiam maseczki, których nie trzeba zmywać. Zostawiam je na noc i rano budzę się z bardzo nawilżoną cerą.

11/ CLINIQUE CLINIQUE SMART przeciwzmarszczkowy krem pod oczy

Za 5 ml zapłaciłam niecałe 30 zł. Stosowałam dwa razy dziennie - rano i wieczorem. Wiem, że mama też go używała, a wystarczył nam na około miesiąc. Początkowo miałam wrażenie, że nic nie robi i nie byłam zachwycona. Po dwóch tygodniach całkowicie zmieniłam zdanie. Ten krem jest rewelacyjny. Przede wszystkim wygładza okolicę pod oczami, nawilża ją, niweluje opuchliznę. Za 15 ml trzeba zapłacić ok. 160/230 zł. Jakbym wiedziała, że będę taka zadowolona to zakupiłabym więcej opakowań na zapas.





Nie chciałam w tym wpisie za obszernie rozpisywać się na temat produktów. Nikt nie lubi czytać zbyt długich wpisów. Mam nadzieję, że w tych krótkich komentarzach zawarłam najistotniejsze informacje. Lubicie takie wpisy, czy omijacie je? 


niedziela, 13 sierpnia 2017

Skarpetki eksfoliujące i hydrożelowa maseczka extra nawilżająca z Bielendy oraz maseczka pod oczy z Rival de Loop - MINI RECENZJA

 Witajcie,

Od kilku dni próbuję dodać ten wpis. Zjawiska pogodowe, obowiązki domowe, dziecko, plany i zbyt krótka doba - skutecznie mi to utrudniają.

Wpis, który właśnie czytacie, w pierwotnej wersji miał być recenzją książki Mii Sheridan "Bez litości". Jednakże ostatnio topornie idzie mi pisanie recenzji przeczytanych książek. Mam wrażenie, że z każdą pozycją coraz trudniej jest mi coś sensownego o książce napisać, żeby zaciekawić czytelnika i nie zdradzić zbyt wiele fabuły. Z tego powodu zamiast recenzji, postanowiłam połączyć trzy mini recenzje kosmetyków pielęgnacyjnych i dodać je w tym wpisie.
Nie chciałabym jednak porzucać recenzowania książek i zastanawiam się, czy co miesiąc nie robić podsumowania wszystkich przeczytanych pozycji z krótkim opisem moich odczuć i opinii.

Po tym długim jak na mnie wstępie przejdźmy do prezentacji produktów, które miałam okazję już wypróbować i wyrobić sobie o nich opinie.


  • Bielenda Comfort + Skarpety eksfoliujące
  • Rival de Loop Maseczka pod oczy
  • Bielenda Hydrożelowa maseczka extra nawilżająca






Bielenda COMFORT + skarpety eksfoliujące


Przed użyciem tych skarpet, tylko raz, kilka lat temu, miałam do czynienia z tego typu produktem. Pamiętam, że skóra nieestetycznie się łuszczyła i zeszła w miejscach mniej problemowych. Tam, gdzie najbardziej potrzebowałam pomocy, czyli na piętach i w zgięciu dużego palca u stopy, w dotyku nie odczułam zamiany. Przerzuciłam się na pilnik elektryczny Scholl, który daje mi natychmiastowy efekt, a po niewielu użyciach problem z twardymi piętami znika.

Będąc na zakupach w lipcu w Rossmannie, zauważyłam promocję na ten produkt. Na półce zostało ostatnie opakowanie, dlatego wrzuciłam je do koszyka. Chciałam się przekonać, czy tym razem będzie innych efekt.


Szukałam odpowiedniego dnia na aplikację, ponieważ ten produkt trzeba trzymać na stopach do 90 minut. Stwierdziłam, że dłuższa chwila, którą spędzę nad obrabianiem jest idealna, żeby wykonać ten zabieg.

Producent obiecuje, że stopy staną się miękkie i gładkie już po pierwszej aplikacji.


Na początek przygotowałam stopy na aplikację i skarpetki, które miałam nałożyć na stopy. Zawartość opakowania stanowiły przezroczyste "skarpety" i substancja, którą wlewało się w środek. Substancja była również przezroczysta.

Wykonałam wszystko według instrukcji z opakowania. Przy nakładaniu skarpet bawełnianych spora zawartość wylała się na podłogę. Żałowałam, że nie wykorzystałam jednej saszetki na dwie stopy. Zdecydowanie by starczyła, ponieważ bardzo wiele produktu wyleciało na podłogę.

Początkowo czułam uczucie chłodzenia, które z minuty na minutę coraz bardziej się nasilało. W trakcie zabiegu dodatkowo odczuwałam lekkie działanie kwasu. Nie było ono uciążliwe. Miałam dodatkowo wrażenie, że produkt nie rozprowadził się równomiernie w skarpecie. Z tego powodu próbowałam ustawić stopy tak, żeby więcej produktu przeleciało na pięty.

Po około 90 minutach umyłam stopy ciepłą wodą. Chłodzący efekt utrzymywał się długo po zmyciu produktu.


Oczywiście na opakowaniu wyraźnie napisane jest, żeby usunąć z paznokci lakier i/lub inne sztuczne powłoki, a ja oczywiście przed zabiegiem zrobiłam nowy pedicure i nałożyłam lakier hybrydowy. Miało to taki skutek, że po zabiegu na niektórych paznokciach nie miałam wcale hybrydy, a na innych pojawiły się odpryski.

W celu przyśpieszenia działania, następnego dnia, wykonałam kąpiel stóp w ciepłej z dodatkiem szarego mydła. Na efekty nie musiałam długo czekać. Już trzy dni po aplikacji zaczęła schodzić skóra z stóp. Wyglądało to nieestetycznie. Nie schodziła płatami tylko kawałeczkami. Pięty praktycznie oprócz podeszwy pozostały bez zmian. Łuszczenie utrzymywało się kilka dni, a po nim nie zaobserwowałam dużej różnicy. Musiałam powrócić do pilnika elektrycznego.

Utwierdziło mnie to w przekonaniu, że skarpety eksfoliujące nie są na moje stopy.

Cena: 9,99 zł


Rival de Loop Maseczka pod oczy


W przypadku tej maseczki skusiły mnie obietnice producenta, który uważa, że maseczka ta ma regenerujące działanie pod oczy i na powieki. Produkt ma pielęgnować wrażliwe okolice oczu, a przy regularnym stosowaniu wygładzać linie i zmarszczki.

Substancje zawarte w składzie mają sprawiać, że skóra będzie jędrna i gładka, chroniona przed wczesnym starzeniem skóry, spowodowanym promieniami słonecznymi, a w dodatku miękka i nawilżona.

Maseczka dzieli się na 4 mniejsze opakowania. Jedno opakowanie wystarcza mi na bardzo długo, przy stosowaniu średnio 6 razy w tygodniu (używam ja i mama). Produkt jest koloru białego i ma niewyczuwalny dla mnie zapach.

Aplikuje go wieczorem przed snem dużo grubszą warstwą niż krem pod oczy. Ostatnio preferuje maseczki, których nadmiar usuwa się lub wklepuje. Zdecydowanie bardziej lubię wklepywać produkt.

Rano po przebudzeniu moja skóra jest bardzo nawilżona. Wygląda świeżo i nie widać na niej opuchlizny, a mam niestety do niej skłonność z powodu chorej tarczycy.

Uwielbiam, że mogę nałożyć to po kremie pod oczy i mam wrażenie, że przez całą noc o okolice moich oczu dba ten produkt.

Zdecydowanie polecam!

Cena: 1,99 zł





Bielenda Hydrożelowa maseczka extra nawilżająca


Od czasu do czasu wychodzę z Rossmanna ze sporą ilością (jednorazowych) maseczek. Na tę zdecydowałam się z powodu, że nadmiar zmywa się lub wklepuje. Wspomniałam o tym wyżej. Mam fazę na maseczki, których nie muszę zmywać. 

Skóra po zastosowaniu tej maski ma być intensywnie i głęboko nawilżona, elastyczna, jędrna i z poprawionym kolorytem skóry. Produkt odżywia, regeneruje i wzmacnia naskórek, opóźnia powstawanie zmarszczek, likwiduje uczucie napięcia skóry, koi i łagodzi podrażnienia. 

Długa lista właściwości tej maski. Mi zależy na uczuciu nawilżenia. Zakładam, że na nawilżonej skórze później widać zmarszczki, niż na spiętej, suchej i podrażnionej. 

Produkt ma konsystencje przezroczystego żelu i delikatny zapach, bez wyraźnie wyczuwalnych nut. Aplikuje go po nałożeniu kremu na noc, przed snem. Zazwyczaj łączę maskę pod oczy, prezentowaną wyżej i tą maskę. Skóra rzeczywiście jest nawilżona, ma promienny wygląd i poprawiony koloryt skóry. Przede wszystkim mnie nie zapycha. Podobnie jak maska wyżej wystarcza mi na bardzo wiele stosowań. Bardzo cenie sobie wydajne produkty. Najbardziej lubię efekt po przebudzeniu się, gdy od samego rana czuję, że mam nawilżoną i przyjemną w dotyku skórę. 

Cena: 2,99 zł



Jakie Wy polecacie "jednorazowe" maski? Czym kierujecie się przy ich zakupie?

poniedziałek, 17 lipca 2017

Zakupy w miesiącu lipcu

W dzisiejszym wpisie chciałabym Wam zaprezentować moje lipcowe zakupy. Wiem, mamy połowę lipca, ale nie planuje już żadnych wypraw do miasta, a w dodatku za kilka dni wyjeżdżam na urlop.

W tym miesiącu byłam tyle razy na zakupach, ile razy normalnie jestem w ciągu trzech miesięcy. Nie przepadam za chodzeniem po sklepach. Co innego przeglądanie stron internetowych - to uwielbiam! Jednakże z powodu braków w odzieży letniej musiałam wybrać się do CH. Moje ciało bardzo odbiega od figur modelek, dlatego zakupy przez internet są w 90% nietrafione z powodu rozmiaru i kroju ciuchów. Zamiast ryzykować mobilizuje pozytywną energię na chodzenie po sklepach i przymierzanie.

Dzisiaj nie będę pokazywać Wam ciuchów,  natomiast skupie się na zakupach z drogerii. Odzieży kompletnie nie potrafię sfotografować, żeby ukazać jej atuty, co innego kosmetyki czy książki ;-)


Od bardzo długiego czasu poszukuje dobrego kremu pod oczy. Tym razem zakupiłam próbkę kremu CLINIQUE Smart Custom- Repair Eye Treatment. Zapłaciłam 29 zł za 5 ml. Używam od kilku dni rano i wieczorem i jest bardzo wydajny. Cena regularna na stronie Sephory to 225 zł za 15 ml. Po kilku użyciach mogę stwierdzić, że szybko się wchłania, nie podrażnia oczu i pozostawia uczucie nawilżenia, ale nie wiem czy zakupiłabym pełnowymiarowy produkt. Dodatkowo do zakupów dostałam próbkę kremu pod oczy Estee Lauder. Próbka nie wywołała na mnie efektu WOW, ale może za krótko stosowałam.


Następnie przy okazji spotkania z koleżankami wybrałyśmy się do Rossmanna. Miałam kupić tylko odplamiacz. Oczywiście nie mogłam wyjść z pustym koszykiem.


Wybrałam maskę do włosów z serii GLISS KUR ULTIMATE REPAIR z Schwarzkopf. Bardzo lubię tę serię, więc długo nie zastanawiałam się czy brać. Moje włosy są bardzo wymagające, jeśli chodzi o pielęgnację. Gęste, tłuste u nasady, suche na końcach, falujące i wiecznie plączące. Każdy nowy fryzjer jest przekonany, że ujarzmi te włosy, mimo moich ostrzeżeń przy rozczesywaniu i układaniu włosów. Raz skończyło się nawet wyrwaniem włosów. Mogę mieć ułożone, wyczesane i wyprostowane włosy, a za chwile i tak będzie problem z rozczesaniem ich. Jestem już po jednym użyciu tej maski i efekt powalił mnie na kolana. Jest wspaniała i moja mama uważa tak samo, a ma inne włosy niż ja. Wystarczy mała ilość, a włosy są wygładzone, miękkie, nawilżone, łatwo się układają i wyglądają jak po wizycie u fryzjera. W sklepie skusił mnie sposób użycia: pozostawić na minute po myciu włosów i spłukać. Lubię szybie produkty i efekty.


Z tej samej serii kupiłam również odżywkę do włosów. U mnie nigdy odżywek nie jest za dużo, a miałam kilka razy tę i byłam zadowolona. Najważniejsze, że rozczeszę po niej włosy.




Po uczuleniu jakie wyszło mi po masce z szarą gilnką z Ziaji, postanowiłam powrócić do "maskowania" twarzy. Zdecydowałam się na maseczkę pod oczy z firmy Rival de Loop. W dodatku przeznaczona jest na 4 stosowania. Nigdy wcześniej nie używałam maski pod oczy. Jestem ciekawa efektu.

Następnie wybrałam maseczkę z BIELENDY- Hydrożelowa maseczka extra nawilżająca i EVELINE- HYALURON EXPERT Błyskawiczna maseczka wygładzająca. Jeszcze nic nie mogę o nich w sumie powiedzieć. Dotychczas używałam tę pierwszą. Ma ona za zadanie sama się wchłonąć. Jedynie nadmiar trzeba wmasować albo zmyć.


Na promocji w Rossmannie były również Skarpety Eksfoliujące z Bielendy. Zostało ostatnie opakowanie, dlatego postanowiłam drugi raz spróbować złuszczać stopy w ten sposób. Za pierwszym razem nie podobał mi się efekt kilka dni później, gdy skóra się łuszczyła. Zamiast wykonać zabieg 2 tygodnie przed urlopem wykonałam go 3 dni przed i już obawiam się jak będą wyglądać moje stopy na wakacjach.


Maskę z firmy BIOAQUA ANIMAL SHEEP zamówiłam akurat przez internet. Tak mi się podoba sama szata graficzna tej maski, że szkoda mi ją nałożyć na twarz. Czekam na wyjątkowy moment, kiedy zrobię sobie domowe spa. Taki dzień wymaga wyjątkowych produktów. Mam nadzieję, że działanie maski również mnie nie zawiedzie.

W Biedronce chwyciłam po 60-sekundową maseczkę z olejkiem arganowym z firmy Marion. Moje włosy potrzebują intensywnej pielęgnacji, jak wspomniałam wyżej, więc co chwile testuje jakieś produkty. Maska wystarczyła mi na 3 aplikacje. Łatwiej rozczesywały mi się po niej włosy, ale efekt był podobny do zwykłych odżywek do włosów.



Tego samego dnia kupiłam dwie książki. To głównie po książki wybrałam się wtedy do Biedronki. Zakładałam, że wybiorę kryminały, a było wiele ciekawych pozycji. Pewnie jakbym mogła to z 10 książkami bym stamtąd wyszła. Oczywiście w samym sklepie zdecydowałam się na literaturę kobiecą. Wzięłam niezawodnego Richarda Paula EVANSA "List". Ten autor jeszcze nigdy mnie nie zawiódł. Mam nadzieję, że będzie podobnie w tym przypadku. Druga książka jaką zakupiłam to Samanthy Young "Ostatnia szansa". W tym przypadku sugerowałam się okładką oraz opisem. Nigdy nic nie czytałam tej autorki. Może na wakacje wezmę tę pozycję?


Następny kiermasz książki upolowałam w Auchan. Nie mogłabym przejść obojętnie obok książek, tym bardziej za 9.99 zł. Zakupiłam autobiografię Goka Wana pod tytułem "Lata chude, lata tłuste". Znam go tylko z programu, gdzie zachęcał kobiety do nagich sesji zdjęciowych. Wiecie co mnie skłoniło do zakupu? To, że zachęca do pokochania siebie i sam miał kiedyś nadwagę. Bliski mi temat. 



Ostatnio często robię zakupy w sklepach zoologicznych. Powodem tych zakupów jest nasz nowy członek rodziny - piesek Eli (Eliasz). Ma obecnie 2 miesiące i jest cudowny! Jest to mój pies i mojej 2,5- letniej siostry. Jestem w nim zakochana! Oto on:


Zakupiłam mu już legowisko, miski, jedzenie, smakołyki, zabawki. Niestety nie zrobiłam zdjęć tych zakupów. Zresztą nie wiem czy kogoś by to interesowało. Wiele rzeczy jeszcze do nas nie przyszło, ponieważ robiłam zakupy na Aliexpress, gdzie zdecydowanie bardziej opłaca się kupować niektóre produkty.

Smycz, którą widać na zdjęciu wyżej kupiłam w Rossmannie. Zapłaciłam niecałe 22 zł za 5 metrów. 3 metrowa była za około 17 zł, więc wolałam dołożyć i kupić dłuższą. Tym bardziej, że mieszkamy na wsi i jest gdzie biegać.

Następnie musiałam kupić szampon dla shih tzu i chciałam odżywkę, ale nie było to wzięłam spray ułatwiający rozczesywanie. Odżywkę kupię następnym razem. 


Prezentowane powyżej zakupy są wynikiem urlopu, na który niedługo się wybieramy. 


Przede wszystkim potrzebowaliśmy żel pod prysznic, ale jak można kupić tylko jeden? Kupiliśmy 4. Przydadzą się. Zapachy są rewelacyjnie. Generalnie to moje ulubione żele. Są tanie, pięknie pachną, dobrze się pienią i działają tak jak powinny. Po co tracić pieniądze na droższy produkt do mycia?


Założyliśmy, że będziemy mieć ładną pogodę i wrócimy opaleni na czekoladkę. Ja prędzej na raczka :D Potrzebny nam był olejek do opalania i coś po opalaniu, a że w Rossmannie była promocja 2+2 to grzech byłoby nie skorzystać. Teraz patrzę, że głównie postawiłam na produkty z firmy SunOzon. Co myślicie o tych produktach? Oczywiście spray do włosów i masło kakaowe bardziej pode mnie, ale co tam!


W domu wszystkie tego typu produkty mam, ale używam je na pół z mamą (większość), więc nie mogę jej zostawić bez pielęgnacji. Potrzebowałam szampon i wybrałam z ISANY. Moim włosom krzywdy nie robi. Następnie wrzuciłam do koszyka 3 miniatury: płyn do higieny intymnej, żel do mycia twarzy i tonik do twarzy. Mam nadzieję, że nie wysypie mnie po tych produktach do twarzy. Nie używałam wcześniej. Przez te miniatury będę mieć więcej miejsca w kosmetyczce na kolorówkę ;-) Wrzuciłam jeszcze z te samej firmy co miniatury do twarzy, czyli Rival De Loop, krem pod oczy z zieloną herbatą. Ostatnio zielona herbata to mój ulubiony zapach. Mam nadzieje, że krem też nią pachnie. 


Oczywiście kupiliśmy jeszcze pasty do zębów, antyperspirant w kulce i męski dezodorant w naturalnym spray'u dla mężczyzn intimately BECKHAM. 




Znacie produkty marki Rival De Loop? Co o nich myślicie? Też przed wyjazdami robicie takie zakupy?