Producent obiecuje:
* trwałe, intensywne kolory
* formułę odporną na ścieranie i rozmazywanie
* nawilżenie i komfort dzięki witaminie E i proteinom pszenicy
Opakowanie dla mnie jest śliczne. Takie kobiece, zmysłowe. Prezentuje się znakomicie w kosmetyczce. Czerwony zdecydowanie nadaje seksapilu. Dodam, że tą szminkę udało mi się kupić po okazyjnej cenie w ofercie internetowej dla konsultantek stąd możliwa niejasność odcienia jaki mam.
Na zdjęciu poniżej możecie zobaczyć jak prezentuje się na ustach w różnym oświetleniu. Niestety nie mam osoby, która mogłaby mi zdjęcia zrobić, więc jak się nie ma to się docenia to co ma.
Przejdźmy do działania, bo za chwilę muszę jechać do pracy.
Mam wrażenie, że ta szminka nie posiada zapachu. Jeśli posiada to niewyczuwalny dla mnie i bardzo delikatny. Muszę ją nakładać partiami, czyli na początek dolna warga i z uwagą maluje krawędzie, następnie górna warga i te dwie górki na górze. Wybaczcie za nieprofesjonalne słownictwo i wyrażenia, ale specjalistką nie jestem. Początkowo szminka jest mocno kremowa, ale po czasie mam wrażenie, że wtapia się w usta, ale nie podkreśla moich suchych skórek. Tak jak producent obiecuje mój kolor jest trwały i intensywny, co jest ogromnym plusem tej szminki i chyba, dlatego gości ona stale na moich ustach. Formuła nie jest odporna na ścieranie i rozmazywanie, przynajmniej w moim wypadku. Po jedzeniu koniecznie muszę poprawić makijaż ust, a po piciu zostają ślady na szklance, butelce itp. Co do nawilżenia to niestety czym dłużej pomadka znajduje się na moich ustach tym mam wrażenie, że usta są mniej nawilżone, ale prezentują się zdecydowanie ciekawiej. Kolor nie schodzi równomiernie. U mnie wygląda to tak, że wokół ust pozostaje kolor, jakbym miała je pomalowane kredką wokół. W porównaniu do innych moich pomadek jest trwała, nie jestem w stanie stwierdzić czy wytrzyma 8 godzin na ustach, bo nie jestem w stanie przez tyle czasu nie jeść, ale wytrzymuje długo na ustach. Musze natomiast stwierdzić, że lubię efekt wtopienia się pomadki w moje usta.
Reasumując, nie jest to pomadka z górnej półki, ale spełnia swoją rolę i na co dzień dobrze mi się ją stosuje na usta. Lubię ją i myślę, że sprawiła ona iż zachciałam posiadać większą kolekcję pomadek. Typowy średniaczek, z tym czymś co przykuwa moją uwagę. A Wy jak myślicie?
Po zastosowaniu tej pomadki jestem ciekawa jak sprawdzą się pomadki z Golden Rose te matowe. Słyszałam o nich wiele dobrego i koniecznie muszę je mieć i wypróbować na sobie, bo chyba polubiłam się z pomadkami i ich intensywnym kolorem na ustach.