W dzisiejszym wpisie pod lupę wezmę jeden z trzech podkładów, który aktualnie używam.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podkład. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podkład. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 20 marca 2018
Podkład pod lupą - Bourjois, Healthy Mix
Dość długo mnie tu nie było. Bardzo nas tym ubolewam, ale złapałam bardzo paskudną grypę, z którą nie mogę sobie poradzić. Przez nią brakuje mi siły, energii i weny. Mam jednak nadzieję, że w końcu odpuści i wrócę do regularnego dodawania wpisów. Jeśli kolejny wpis nie pojawi się do przyszłego tygodnia, to znaczyć będzie, że nadal nie jestem zdrowa.
W dzisiejszym wpisie pod lupę wezmę jeden z trzech podkładów, który aktualnie używam.
W dzisiejszym wpisie pod lupę wezmę jeden z trzech podkładów, który aktualnie używam.
poniedziałek, 7 sierpnia 2017
Silikonowa gąbka do makijażu z Aliexpress
Od jakiegoś czasu zrobiło się głośno w "internecie" na temat silikonowej gąbki do makijażu.
A akurat tak się składa, że uwielbiam efekt, jaki daje tradycyjna gąbka do makijażu. Wobec tego, gdy zobaczyłam za 40 centów silikonową gąbkę na Aliexpress to od razu ją zakupiłam, w celu jej przetestowania.
Na przesyłkę czekałam ponad miesiąc. "Gąbka" - skąd ta nazwa? Nie przypomina to gąbki w dotyku i kształtem. Może lepiej byłoby to nazwać silikonowym jajeczkiem? Przynajmniej kształt ma jajka i jest z silikonu.
Moje jajko nie ma żadnego zapachu, jest prawie przezroczyste i płaskie. Wszystko widać na zdjęciach powyżej.
Przed pierwszym użyciem byłam negatywnie nastawiona do tego produktu. Z góry założyłam, że będzie rozsmarowywać podkład po skórze, a nie stapiać go z nią. Dodatkowo myślałam, że aplikacja wykonanym jajkiem z silikonu będzie nieprzyjemna. W głowie miałam wizję oklepywania twarzy tym produktem i to z hałasem i bólem.
Jednakże przyszedł czas testów. Wydusiłam trochę podkładu na rękę i stamtąd nałożyłam go jak krem na całą twarz. Chwyciłam narzędzie zbrodni i zaczęłam nim aplikować podkład. Początkowo rzeczywiście rozsmarowywałam podkład i myślałam, że miałam rację co do niego.
Chwilę później spróbowałam ruchem stemplowym aplikować go i nagle zobaczyłam, że jednak wtapia się w skórę i daje mocne krycie. W miejscach, gdzie często używałam korektora było takie krycie po tej aplikacji, że tym razem nie był mi potrzebny. Po skończeniu makijażu byłam zachwycona efektem! Kompletnie się tego nie spodziewałam.
Koło nosa, ust i brody musiałam lekko palcem wklepać podkład, bo jajko sobie nie poradziło, ale w innych miejscach podkład wyglądał super. Na koniec umyłam go mydłem pod letnią wodą i był gotowy do kolejnego użycia.
Poniżej chciałam Wam zaprezentować efekt na mojej twarzy. Moja cera należy do naczynkowej (dowiedziałam się tego ostatnio od kosmetyczki). Zawsze myślałam, że mam normalną / mieszaną. Może sami zaobserwujecie.
Zdjęcia powyżej prezentują moją twarz bez makijażu. Przygotowaną już do nakładania makijażu. Wszystkie zdjęcia z powodu pogody były wykonywane z fleszem.
Tutaj już moja twarz po aplikacji jajeczkiem podkładu.
Na zdjęciu po lewej podkład jest przypudrowany (przynajmniej ta mi się wydaje), a na prawo już skończony makijaż.
I jak podoba Wam się efekt końcowy? Akurat robiłam zdjęcia w okresie, gdy nie mam żadnych niespodzianek na twarzy.
Plusy silikonowej gąbeczki po kilku użyciach:
- cena
- efekt na twarzy
- łatwość czyszczenia
- łatwość aplikacji
- mocne krycie
- małe zużycie produktu
Minusy silikonowego jajka:
- płaski kształt
- trzeba poprawić w okolicy ust, nosa i w zakamarkach
Mam przeczucie, że ten produkt zostanie ze mną na dłuższy czas. Uwielbiam to, jakie daje krycie i jak się go czyści. Muszę poszukać takiego w kształcie gąbeczki i będę w niebie. Wiem, że wielu osobom może się nie spodobać, ale mnie oczarował. Może to zadowolenie wynika z tego, że jeszcze przed aplikacją założyłam, że będzie do kitu. A jak było w Waszym przypadku?
poniedziałek, 31 lipca 2017
Kosmetyki z drogerii NATURA
Poniedziałek - pierwszy dzień pracy po 5 tygodniowym urlopie. Założyłam, że powrót do pracy będzie mobilizował mnie do działania. W związku z tym przychodzę do Was z kolejnym wpisem dotyczącym moich zakupów w drogerii Natura.
W trakcie wyjazdu wypoczynkowego miałam okazję PIERWSZY raz odwiedzić drogerię Natura. W okolicy mojego miejsca zamieszkania nie ma drogerii Natura, ani Hebe. Dotychczas nie było mi po drodze robić zakupy w Naturze, więc jak zobaczyłam ją na deptaku na wakacjach to nie było mowy, żebym tam nie weszła. Szczególnie szafa Kobo, Catrice, Essence i MySecret mnie kusiła! Na co dzień nie mam do nich dostępu, a słyszałam o wielu fajnych kosmetykach tych marek.
* W tym wpisie będą pojawiać się zdjęcia na dwóch tłach. Wynika to z braku pogody w poprzednim tygodniu, a nie mogłam się doczekać, kiedy wypróbuje nowe kosmetyki, więc zrobiłam zdjęcia w domu. Nie jestem z nich zadowolona i mam nauczkę na przyszłość. Nie spodziewałam się jednak, że zapomniałam zrobić kilku produktom zdjęcia z przybliżenia, więc dzisiaj musiałam i tak zrobić nowe zdjęcia na ładniejszym tle.
Jak widzicie zakupy są w miarę skromne, ale z pustymi rękoma nie wyszłam. Kusiło mnie jeszcze wiele innych produktów, lecz powstrzymałam się przed kupieniem ich, ponieważ w planach był jeszcze kiermasz książek.
1/ CATRICE LIQUID CAMOUFLAGE high coverage concealer
Catrice Liquid Camouflage High Coverage Concealer Waterproof- korektor w płynie oferuje optymalne krycie i pielęgnację. Płynny korektor jest mocno napigmentowany, wodoodporny i trwały. Zaopatrzony w praktyczny aplikator, jest łatwy w użyciu.
Właśnie po ten korektor weszłam do drogerii. Mam go w wersji w słoiczku i dla mnie jest fantastyczny! Świetnie zakrywa wszelkie niedoskonałości. Pod oczy go nie używam, ponieważ ma za ciężką moim zdaniem konsystencje. Ten z aplikatorem jest podobno lepszą wersją tamtego, dlatego nie mogłam go nie kupić! Na razie nie przekonam się o tym, ponieważ nie robię makijażu twarzy, gdy jest gorąco i aktualnie nie ma niedoskonałości, z którymi nie poradziłby sobie podkład. Sytuacja jednak szybko może ulec zmianie.
2/ CATRICE HIGHLIGHTING eyeshadow
Highlighting Eyeshadow to cień rozświetlający marki Catrice.Cień posiada połyskujące i subtelne wykończenie. Świetnie rozświetla powiekę, ale również inne części twarzy np. pod łukiem brwiowym czy w kącikach oczu. Posiada kremowo-pudrową formułę, która ułatwia równomierną aplikację, ale pozwala również na budowanie intensywności koloru.
Będąc przy szafie Catrice, stwierdziłam, że potrzebuje mocno połyskującego cienia, który stosowałabym w wewnętrzny kącik oka. Pewnie nie doszłabym do takiego wniosku, gdybym nie zobaczyła jak ten cień prezentuje się na mojej dłoni. Użyłam go w sobotę, gdy robiłam makijaż i jestem zachwycona efektem jaki daje na oczach.
3/ MySecret GLAM & SHINE eyeshadow
Cienie do powiek tworzące metaliczną poświatę, która doda spojrzeniu blasku i świeżości. Trwałe, idealnie stapiają się ze skórą i równomiernie pokrywają powiekę.
Te cienie miałam okazję "macać" u koleżanki i przepadłam! To była miłość od pierwszego dotknięcia. Wyobraźcie sobie, jaka musiałam być rozentuzjazmowana w tej Naturze. Z jednej szafy do drugiej i wszystko chciałam dotknąć. Bez zastanawiania ten cień znalazł się w moim koszyku. Całe wakacje powstrzymywałam się, aby nie włożyć tam swoich paluchów. Musiałam wykazać się ogromną siłą woli.
4/ ESSENCE EXTREME LASTING - Easy glide & waterproof
Długotrwała kredka do oczu. Miękka i delikatna. Innowacyjna formuła zapewnia, że długo się utrzymuję. Jest wodoodporna, dzięki czemu na powiekach wytrzyma wiele godzin. Produkt posiada mocną pigmentacje, dlatego kolor będzie intensywny. Kosmetyk jest bardzo wydajny. Dostępny w wielu wersjach kolorystycznych. Odcień 06 SILKY NUDE pozwoli na rozświetlenie spojrzenia. Można aplikować go na wewnętrzne kąciki oka, linię wodną, na łuku kupidyna czy pod łukiem brwiowym.
Wstyd się przyznać, ale cielistej kredki na linie wodną oka nie miałam. Jedynie białą, ale co to biała, ja muszę mieć cielistą! O tej kredce usłyszałam od jakieś youtuberki. Kolejny mój zakup bez zastanawiania. Jedynie sprawdziłam na ręce, czy jest miękka. Przy malowaniu nią dłoni do zdjęcia, oczywiście musiałam ją złamać :-/ Z ciężkim sercem ostrzyłam ją. Na oku wytrzymuje wiele godzin i jest bardzo kryjąca oraz trwała.
5/ AA MAKE UP PODKŁAD MATUJĄCO-WYGŁADZAJĄCY MATT 16H 109 CARAMEL
Nowoczesny podkład, idealny do cery tłustej i mieszanej, zapewnia doskonałą trwałość i naturalne krycie. MATTsensor3D minimalizuje wydzielanie sebum, sprawiając że skóra jest idealnie zmatowiona, a jednocześnie gładka.
Ostatni zakupiony dla siebie produkt, wzięłam pod wpływem chwili. Był mocno przeceniony, a moja twarz jest właśnie opalona i podkłady, które mam, lekko się odróżniają od koloru cery. Nigdy wcześniej nie miałam nic tej marki, dlatego postanowiłam wypróbować. Dwa razy miałam już na twarzy i wygląda dobrze, a cera nie jest po nim wysypana. Nie wiem jak po dłuższym używaniu, ale na razie spełnia moje oczekiwania. Za tą cenę wiele nie chciałam.
Przy następnej wizycie w drogerii Natura na co powinnam zwrócić uwagę? Co Wy najczęściej tam zakupujecie?
środa, 27 sierpnia 2014
Powrót + recenzja podkładu rimmel Wake Me Up
Witam,
Przepraszam Was bardzo, że taką długą przerwę zrobiłam sobie od blogowania, ale w moim życiu zaszło bardzo wiele zmian. Przede wszystkim zmieniłam pracę na dorywczą przy bliźniaczkach, dodatkowo byłam na wakacjach, przygotowuje się do wesela przyjaciół i... po 21 latach okazało się, że będę miała rodzeństwo, a z racji tego faktu musiałam rodzicom pomóc ogarnąć lekarzy itp. Pochłania mnie ta ostatnia rzecz niesamowicie. We wrześniu nawet ani jednego weekendu nie będę miała wolnego, wszystkie zajęte.
Dziś chciałabym do Was przyjść z recenzją mojego ulubionego podkładu RIMMEL WAKE ME UP. Kolor, który posiadam to 203 true beige. Wiem, że wiele osób nie znosi tego podkładu za jego drobinki, które rozświetlają cerę.
Opis: "Pierwszy podkład Rimmel, który pobudza cerę i sprawia, że promienieje blaskiem. Nadaje nieskazitelny wygląd. Działa natychmiast przeciw oznakom zmęczenia. Zawiera peptydy i nawilżający Kompleks Witaminowy."
Podkład zamknięty jest w szklanej buteleczce z pompką. Zazwyczaj jedna pompka wystarcza mi na aplikację całej twarzy.
Kolor 203 wydaje się być idealny dla mojej cery. Podkład ten jest łatwy w aplikacji, nie zostawia żadnych śladów, łatwo się rozciera, rozprowadza, nie mam po nim plam. Nakładam go zazwyczaj pędzlem, ale aplikowany palcami także nie sprawia problemów. Konsystencja jest idealna, nie jest zbyt gęsty ani zbyt wodnisty. Posiada delikatny świeży zapach i nie należy się martwić drobinkami, bo nie jest to brokat i tylko pod wpływem światła te drobinki je odbijają i sprawiają, że cera wygląda świeżo i promieniście. Makijaż przy pomocy tego podkładu jest bardzo lekki, ponieważ nie czuję, że mam go na twarzy. Nie tworzy efektu maski. Nie mam problemów z cerom, więc nie potrzebuje mocnego krycia, którego nie uzyskamy za pomocą tego podkładu.
Bardzo wydajny. Długi ma okres przydatności. Skóra po aplikacji jest nawilżona i lubię ją zmatowić pudrem. Z pewnością nie utlenia się, gdyż nie zauważam ściemnienia na twarzy. Ta pompka, może być problematyczna, gdyż może utrudnić wydobycie produktu do końca. Dodatkowo uważam, że podkład ten nie sprawdzi się na problemowej cerze. Jego właściwości rozświetlające mogą uwidaczniać problemy skórne. Mi jednak sprawdza się idealnie i bardzo lubię go stosować. Przydałby się jeszcze jakiś podkład mocniej kryjący, ale może z czasem znajdę swój ideał.
Chciałabym tutaj wrócić i choć raz w tygodniu coś dodawać. Nie wiem jak to wyjdzie, ale bardzo się postaram. Jeszcze raz przepraszam za długą przerwę.
Przepraszam Was bardzo, że taką długą przerwę zrobiłam sobie od blogowania, ale w moim życiu zaszło bardzo wiele zmian. Przede wszystkim zmieniłam pracę na dorywczą przy bliźniaczkach, dodatkowo byłam na wakacjach, przygotowuje się do wesela przyjaciół i... po 21 latach okazało się, że będę miała rodzeństwo, a z racji tego faktu musiałam rodzicom pomóc ogarnąć lekarzy itp. Pochłania mnie ta ostatnia rzecz niesamowicie. We wrześniu nawet ani jednego weekendu nie będę miała wolnego, wszystkie zajęte.
Dziś chciałabym do Was przyjść z recenzją mojego ulubionego podkładu RIMMEL WAKE ME UP. Kolor, który posiadam to 203 true beige. Wiem, że wiele osób nie znosi tego podkładu za jego drobinki, które rozświetlają cerę.
Opis: "Pierwszy podkład Rimmel, który pobudza cerę i sprawia, że promienieje blaskiem. Nadaje nieskazitelny wygląd. Działa natychmiast przeciw oznakom zmęczenia. Zawiera peptydy i nawilżający Kompleks Witaminowy."
Podkład zamknięty jest w szklanej buteleczce z pompką. Zazwyczaj jedna pompka wystarcza mi na aplikację całej twarzy.
Kolor 203 wydaje się być idealny dla mojej cery. Podkład ten jest łatwy w aplikacji, nie zostawia żadnych śladów, łatwo się rozciera, rozprowadza, nie mam po nim plam. Nakładam go zazwyczaj pędzlem, ale aplikowany palcami także nie sprawia problemów. Konsystencja jest idealna, nie jest zbyt gęsty ani zbyt wodnisty. Posiada delikatny świeży zapach i nie należy się martwić drobinkami, bo nie jest to brokat i tylko pod wpływem światła te drobinki je odbijają i sprawiają, że cera wygląda świeżo i promieniście. Makijaż przy pomocy tego podkładu jest bardzo lekki, ponieważ nie czuję, że mam go na twarzy. Nie tworzy efektu maski. Nie mam problemów z cerom, więc nie potrzebuje mocnego krycia, którego nie uzyskamy za pomocą tego podkładu.
Bardzo wydajny. Długi ma okres przydatności. Skóra po aplikacji jest nawilżona i lubię ją zmatowić pudrem. Z pewnością nie utlenia się, gdyż nie zauważam ściemnienia na twarzy. Ta pompka, może być problematyczna, gdyż może utrudnić wydobycie produktu do końca. Dodatkowo uważam, że podkład ten nie sprawdzi się na problemowej cerze. Jego właściwości rozświetlające mogą uwidaczniać problemy skórne. Mi jednak sprawdza się idealnie i bardzo lubię go stosować. Przydałby się jeszcze jakiś podkład mocniej kryjący, ale może z czasem znajdę swój ideał.
Chciałabym tutaj wrócić i choć raz w tygodniu coś dodawać. Nie wiem jak to wyjdzie, ale bardzo się postaram. Jeszcze raz przepraszam za długą przerwę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



